A.S.: Komiks o samobójstwie mojej matki narysowałem w 1972 r.
a nad Mausem zacząłem pracę w 1978 r. Każda z tych prac wymagała
innego podejścia. Ta wcześniejsza p.t. Więzień Piekielnej Planety
wykorzystywała wizualne konwencje niemieckiego ekspresjonizmu dla
oddania "podwyższonej" emocjonalności organicznie związanej z
moimi próbami ustosunkowania się do samobójstwa matki,
doświadczenia, które przeżywałem nawet wtedy gdy o nim opowiadałem.
MAUS miał inne wymagania. Otrzymywałem transmisję, którą później
przekazywałem dalej- to wymagało większego stopnia neutralności
niż Więzień Piekielnej Planety.
H.B.: W pokazie Drawn To Text pojawiła się
ciekawa uwaga o tym jak bardzo w Europie rozróżnienia między
tzw. "wyższą" i "niższą" kulturą były mało wyraźne. W sumie
pojęcie komiksu jako medium wygnanego, marginalnego zostało
stworzone w Stanach Zjednoczonych.
A.S.: Komiks w Europie był bardziej dopuszczalny,
i popularny. Ludzie znani jako malarze pracowali także jako
artyści komiksowi.
H.B.: W pewnym sensie ta sytuacja uwolniła
tutejszy komiks od konieczności bycia sztuką.
A.S.: To prawda.
H.B.: Powiedziałeś, że Maus jest przykładem
postmodernizmu, który nie porzuca moralności. Jest także pewien
rodzaj przekazu moralnego w The Wild Party. Odbieram The Wild
Party jako uwolnione libido. Tak jak masz u Josepha Moncure
Marcha, "Drzwi gwałtownie odskoczyły / gliny weszły do środka",
moralność spaja całą książkę.
A.S.: Jest to moralny opis amoralnego
środowiska. Myślę, że Joseph Moncure March był znakomitym
dziennikarzem. Opisywał ludzi, których potrafił obserwować a
niekoniecznie tych z którymi sie utożsamiał. Dużo myślałem nad
moralnym aspektem The Wild Party - Dobra, jeszcze raz jest tutaj
seks ukarany śmiercią, co jest dominującym motywem w amerykańskiej
prozie. Ale to nie do końca pasuje do The Wild Party. Mamy tutaj
całą plejadę seksualnie aktywnych ludzi, którzy wcale nie są
karani za swój styl życia. Jedyną osoba, której kara zostaje
wymierzona jest zdecydowanie złym charakterem, bije kobiety,
|
zwyrodniały, po prostu zły człowiek. On ginie. Inną osobą,
która naprawdę cierpi jest Black. Ale Black cierpi nie z powodu
seksu z Queenie, ale za własną naiwność. Jest to ukaranie
niewinności. To ma bardzo dużo do czynienia z odczuciem
straconego pokolenia. The Wild Party wyszło w momencie kiedy
kiedy w prasie zaczęły się pojawiać tworzone "na szybko"
reportaże "z ulicy", a Czarna Maska zaczeła wychodzić razem z
Dashiellem Hammettem. Coś interesującego wisiało w powietrzu,
ale jeszcze nie potrafię tego ukonkretnić. Jestem raczej na
początku akcji promocyjnej niż przy końcu.
H.B.: Wiesz więcej na końcu niż na początku?
A.S.: Zdarzało mi się to już wcześniej. Wyostrzanie
myśli. Zaraz po tym jeżdżenie z książką staje się udręką, ale do
tego momentu jest interesujące. Istnieje pewien typ wrażliwości
pojawiający się w latach 20-tych, który ma do czynienia z utratą
niewinności. Można to wyraźnie zobaczyć u Chandlera, Hammeta,
Hemingwaya i Josepha Moncure Marcha. Może nie są zbyt podobnymi
do siebie przykładami ale wszyscy oni starają się coś sformułować.
Jest to związane ze światem zniszczonym przez I Wojnę Światową i
poszukiwaniem umożliwiającej życie postawy tam gdzie jakieś proste,
jasne centrum nie ma już racji istnienia. Tą postawą jest cynizm,
rodzaj przyziemności, który umożliwia ci bycie nieosądzającym a
równocześnie pozwala na działanie, we własnej obronie. To jest
emocjonalną wartością książek Fitzgeralda i Josepha Moncure Marcha.
Po tych autorach dochodzisz do takiego momentu w którym nie wiesz
już co ta postawa u nich kryje. Nie wiesz co ona maskuje. To co
było dla mnie najbardziej atrakcyjną rzeczą w The Wild Party to
przyjemność w odkrywaniu upodlenia pijanych towarzystw. Gorący
Jazz jest chyba najlepszym porównaniem. March był osobą znającą
się na poezji. Tworzy echo, synkopowane rytmy. Tak jak w hot
jazzie jest wrażliwość i niewinność i cynizm zmieszane ze sobą.
Jest tam ta prawdziwa przyziemność i prawdziwe istnienie, które
kocham w Jazzie i obrazach z lat 20-tych.
H.B.: Co takiego jest w tym momencie utraty
niewinności?
A.S.: To zawsze mnie interesowało; jakiś
rodzaj egzystencji
|
pomiędzy kategoriami. Wtedy kiedy jedno spotyka drugie ale jeszcze
nie przeszło w coś innego. Żeby podać przykład powrócę do Seurata.
Zawsze lubiłem jego malarstwo. W zależności od tego w którym miejscu
stoisz widzisz kropki albo ludzi w parku. Ale to nie są tylko kropki
na powierzchni i tylko ludzie w parku. To właśnie jest celem odkrycia
ponieważ nie ma prostych kategorii. Jest to prawdą dla Seurata i dla
tego konkretnego momentu Zeitgeistu jaki miał miejsce w latach 20,
i jest też prawdą dla komiksu stającego się literaturą kiedy traci
swoją główną funkcję czegoś co podwyższa sprzedawalność gazety.
H.B.: Więc załamanie konwencji jest momentem
możliwego odkrycia.
A.S.: To nie jest związane tylko z załamaniem
konwencji, ale bardzo często jest to także załamaniem wartości.
Konwencja jest tylko powierzchowną manifestacją.
H.B.: Ludzie przyzwyczaili się szukać w konwencjach
gwarancji. Fikcja jest fikcją, a fakty pozostają faktami. Kiedy te
rozróżnienia słabną, staje się to trudne do wytrzymania.
A.S.: I to jest właśnie tym zastraszającym momentem,
który może prowadzić do objawienia. Fakt wiąże siebie ze światem
zewnętrznym, a Fikcja z wrażliwością. Istnieje punkt w którym te
rzeczy muszą się spotkać i tak się też dzieje. U Seurata masz ten
post-impresjonistyczny moment kiedy naczelnym zagadnieniem staje
się pytanie, co jest obrazem? Czy jest nim kwadrat, okno czy płótno?
Różne wartości i różne światopoglądy implikują różne odpowiedzi.
Nie jest to tylko kwestią stylu, ale i kunsztu. A wszystko to w
wypadku Seurata dąży w kierunku szczególnego rodzaju abstrakcji.
Jakiejkolwiek wartości bym nie znalazł w malarstwie totalnie
niefiguratywnym lub figuratywnym, to właśnie moment kolizji jest
tym na który zwracam największą uwagę. Jest to prawdą lat 20-tych,
zanim jeszcze nadeszła mentalność lat 30-tych. Ta szczególna
niewinność lat 20-tych jest ciągle czymś dla mnie ważnym; I
jeśli jest jakiś poziom na, którym The Wild Party posiada
znaczenie w dzisiejszym świecie to jest to związane z czymś
czego jeszcze nie potrafię dokładnie określić. Chodzi tutaj o
szczególny rodzaj zderzenia, kolizję pomiędzy światem rymowanym
i jego przeciwnością.
H.B.: To rzuca nowe światło na twoją
|