Ojciec Arta, Syn Władka
Lawrence Weschler
Jednym z najskuteczniejszych sposobów sprawdzania ludzkiego
zachowania jest mówienie swoim znajomym i obcym osobom
(jak to uczyniłem), że najlepszą książką, jaką ostatnio
czytałem jest historia Holokaustu w komiksie. Oczy unoszą się,
czoła marszczą, a twarze bledną i sztywnieją tak jakby chciały
powiedzieć: "Jeśli to jest jeden z tych twoich dowcipów to nie
jest on zbyt zabawny". Tylko że nie jest to żart a prawda.
Książką tą jest Maus ,a autorem tego dzieła jest bohater mojego
artykułu - Art Spiegelman.
Od pewnego czasu czytelnicy Mausa mogli śledzić jego rozwój w
fomie wkładki. Każdy następny rozdział był dołączany do kolejnych
wydań RAW - ukazującego się co pół roku magazynu awangardowego
komiksu (the graphix magazine of abstract depressionism- jak brzmiał
tytuł na jednej z okładek), który Spiegelman i jego żona Francoise
Mouly wydają od 1980 r. w ich mieszkaniu na poddaszu w dzielnicy
Soho w Nowym Jorku. Jules Feiffer opisał Mausa jako "niezwykłe
dzieło, przerażające w swojej koncepcji i wykonaniu" , David
Levine zaś porównał wrażenie, jakie czyni na czytelniku z dziełami
Kafki a mistrzostwo opowiadania z powieściami Balzaka.
"Historia Holokaustu w komiksie" nie jest do końca właściwym
stwierdzeniem: tak czy owak takie określenie może sprawiać kłopoty
albo zostać opacznie zrozumiane. To nie jest krótkie streszczenie
nikczemnych knowań Hitlera i Himmlera oraz ich łajdackiej bandy.
Hitler i Himmler w ogóle się tu nie pojawiają. Można to inaczej
ująć: Maus jest zarówno nowelą, dokumentem, pamiętnikiem, jak
i opowieścią o tym jak Holokaust doświadczył jedną rodzinę - samych
Spiegelmanów. Albo raczej jak doświadczył go Władek Spiegelman,
który opowiada tę historię swojemu synowi Artowi, urodzonemu po
wojnie w 1948 r. w momencie w którym przeżycia wojenne zostawiły
ślad na wszystkim. Starszy brat Arta, którego on nigdy nie poznał,
padł ofiarą Ostatecznego Rozwiązania. Władek i jego żona Andzia -
matka Arta, cudem przeżyli w obozach zagłady, wychodząc z nich
jako ludzie wewnętrznie wydrążeni i wypaleni. Parę lat później
Andzia odebrała sobie życie, w momencie w którym Art opuszczał
swój dom. Jego więź z ojcem stała się ciągłą udręką, wypełnioną
poczuciem winy i rozczarowania. Ta historia ma swoje dwie strony:
jest w takim samym stopniu związana ze wspomnieniami wojennymi
ojca jak i z osobistymi doświadczeniami Arta. Elegancka tylna
część okładki wydania Pantheon zawiera dużą mapę Polski z
czasu II wojny światowej oraz umieszczoną na niej mniejszą,
Rego Park w dzielnicy Queens, gdzie wojna kontynuowała swoje
istnienie pod postacią niekończących się kłótni między ojcem
i synem. Podtytuł Mausa brzmi "Opowieść ocalałego" pozostaje
tylko pytanie, o którego z nich chodzi.
Maus jest także historią ze zwierzętami w głównych rolach.
Spiegelman przetworzył swoją opowieść w niesamowity sposób na
język wizualny tradycyjnego komiksu - zwierzęta w ludzkich
ubraniach i środowisku, tutaj przełamujące wszystkie oczekiwania
czytelnika co do ich zachowania i potocznych skojarzeń. Art, Władek,
Andzia, macocha Arta - Mala i inni Żydzi są przedstawieni jako myszy.
Niemcy są kotami, Polacy świniami, a Amerykanie psami. Rysunek
Spiegelmana jest czysty i bezpośredni, postacie czarujące. Obrazowanie
wciąga nas łatwo w narrację, aż nagle to co wydawało nam się do tej
pory przyjaznym i pewnym zostaje odwrócone i zniekształcone. W
połowie lektury zaczynamy zauważać ze zdziwieniem, że te zwierzęce
istoty robią na nas tak silne wrażenie.
I wtedy nagle wszystko się kończy. Pierwsza część jest przerwana w połowie
opowieści. Dzieje Władka i Andzi zaczynające się od ich wspólnego życia i
sukcesów handlowych, poprzez życie w getcie i różnych kryjówkach, kończą się
dramatycznie ich przyjazdem do Mauschwitz. Żeby dowiedzieć się jak oni tam
przeżyli i czy kiedyś ojciec i syn osiągną jakikolwiek stopień porozumienia,
musimy poczekać na część drugą.
Człowiek, który przywitał mnie przy wejściu do swojego mieszkania na
czwartym piętrze w Soho, nie wyglądał na swoje czterdzieści lat. Na pewno
wyglądał zdecydowanie bardziej czysto i mniej strasznie niż napięta,
długowłosa, przypominająca Zappę postać, która była jego alter ego w
egzystencjalnych undergroundowych komiksach, które rysował w latach 70-tych.
Mieszkanie było bardziej przestrzenne i ruchliwe, niż się z początku
spodziewałem. Spiegelmanowie zajmowali całe piętro, które podzielili na
dwie części. Przednia została przeznaczona na pomieszczenie przygotowawcze
dla RAW, zaś tylna pełniła funkcję mieszkalną. Po przywitaniu mnie Spiegelman
przeprosił i poszedł przedyskutować pewien szczegół z Francoise, niezwykłą
francuzką z wystającymi kościami policzkowymi i gęstymi, wolno opadającymi,
brązowymi włosami. Nowy numer RAW miał właśnie iść do druku i Francoise
musiała skonsultować wiele szczegółów z drukarzami. Jakość produkcyjna RAW
jest wyjątkowo wysoka. "Neurotycznie wartościowa" - jak to określił kiedyś
Robert Crumb, legendarny mistrz komiksu undergroundowego i jeden z artystów
partycypujących w powstawaniu magazynu.
Spiegelman i Mouly stworzyli RAW kierując się założeniem podniesienia
statusu komiksu do rangi sztuki, przedstawiając amerykańskim czytelnikom
grafikę na wysokim poziomie, która tak dobrze rozwijała się w Europie i
Japonii. Mouly jako wydawca jest znana perfekcyjnego podejścia do swojej
pracy i zwracania uwagi na każdy szczegół w procesie produkcji.