i na odwrót, jego wspomnienia określają go we współczesności. Spiegelman ukazuje to z bardzo dużą dbałością o szczegóły. Naprzykład Władek opowiada o tym, gdy jako polski żołnierz trzymany w niemieckim obozie jenieckim razem z innymi miał wyczyścić jeden barak w ciągu godziny, co było rzeczą zupełnie niewykonalną. Niewywiązanie się z tego polecenia na czas groziło utratą dziennej porcji zupy. Nagle Władek przerywa swoją historię i przenosi się ona spowrotem do współczesności, gdzie w pokoju siedzi razem z Artem "Spójrz co zrobiłeś" zaczyna jęczeć "pył z papierosa spadł na podłogę, chcesz żeby tu było jak w stajni?" Kiedy Art przeprasza Władek kontynuuje "masz to posprzątać, inaczej ja będę musiał to zrobić. Mala pozwoliłaby temu leżeć tak przez cały tydzień nawet tego nie dotykając. I znów powracamy spowrotem do Polski "w ten sposób pracowaliśmy kilka dni w obozie..."

Władka reakcje w stosunku do syna ukazane są w różny sposób, od tych bardziej stonowanych, poprzez istne wybuchy szału. Jedną z najbardziej niesamowitych pod tym względem scen jest moment, w którym okazuje się, że ojciec zniszczył pamiętniki, które Andzia pisała dla swojego jedynego syna, które Artie pamiętał jeszcze z czasów dorastania. "Morderca" krzyczy Art. dowiedziawszy się o tym wydarzeniu pod koniec pierwszego tomu. A kiedy Władek przyznaje się do swojej winy Artie podtrzymuje odchodząc "Morderca". Kurtyna zapada.

- Fakt, że zniszczył jej pamiętniki - mówi Spiegelman - spowodował, że historia stała się w jeszcze większym stopniu jego opowieścią. Z początku stanowiło to dla mnie okropny, wręcz fatalny problem. Brak wersji mojej matki pozostawił mnie nie tyle z antybohaterem, ile z postacią zdecydowanie mało pozytywną. Z perspektywy czasu widzę jednak, że właśnie ten fakt jest dla mnie jednym z mocniejszych aspektów Mausa. Gdyby ocaleli tylko ludzie godni podziwu morałem, który możnaby z tego wywnioskować byłoby stwierdzenie, że ludzie mogli przeżyć Zagładę tylko ze względu na ich godność osobistą, a nie dlatego, że byli po prostu ludźmi.

- Starałem się osiągnąć bezstronność, pewien typ obiektywizmu, ponieważ było lepszym zabiegiem dla sensownego opowiedzenia tej historii. Stało się to czymś bardzo pomocnym w moim rozumieniu relacji z ojcem. Gdy się spojrzy w bardziej ogólny sposób na całość książki, postać mojego ojca wzbudza współczucie, jak mówili mi inni ludzie. Jednak gdy ją rysowałem wręcz gotowałem ze złości. Musiało być we mnie jakieś współczucie dla niego z którego nie zdawałem sobie sprawy, jakiś rodzaj głębszego porozumienia, kiedy miałem z nim kontakt.

Zapytałem Spiegelmana o metaforę myszy, o sposób opowiedzenia historii w formie zwierzęcej przypowieści. Wydaje mi się, że jest to jednym z najciekawszych motywów w Mausie. Istnieją setki pamiętników o holokauście mówiących o tej brutalnej zbrodni. Ludziach zagazowywanych, palonych w piecach, to wszystko są rzeczy o których słyszeliśmy, ale myszy ?! Myszka Miki z naszych lat dziecięcych ? Fakt, że to zwierzęta stały się bohaterami podkreślił tylko tą przerażającą skuteczność i dokładność.

Spytałem jak wpadł na ten pomysł: - to ma związek z antologią Funny Animals o której ci wcześniej mówiłem. Razem z paroma innymi rysownikami miałem narysować historię ze zwierzętami. Początkowo chciałem zrobić horror Grand Guignol, ale to mi zupełnie nie wyszło. I wtedy przypomniałem sobie coś, o czym mi kiedyś powiedział Ken Jacobs,o tym, jak czarni i myszy byli w wielu filmach pokazywani w podobny sposób. Myszy ze wczesnych filmów animowanych miały bardzo podobny sposób zachowania, i bycia jak Czarni . Pomyślałem więc, że narysuję komiks o doświadczeniu bycia "czarnym" w Stanach Zjednoczonych. Kłopot polegał tylko na tym, że nic na ten temat nie wiedziałem. I nagle pomysł sportretowania Żydów jako myszy, rozbłysnął w mojej głowie. Niemalże tak szybko jak zaistniał zacząłem kojarzyć pewne nasuwające się historyczne analogie - o tym jak Niemcy nazywali Żydów gryzoniami, i mówili o nich w kategoriach eksterminacji. Także do Kafki, którego "Śpiewaczka Józefina, czyli Naród myszy" była moją ulubioną nowelą i odbierałem ją jako metaforę Żydów i żydowskości.

Jak tylko miałem ją w głowie postanowiłem to bardziej skomplikować. Chciałem stać się problematycznym. Namnożyłem jak największą ilość paradoksów. I tak w historii, którą narysował Artie ( Moja "Piekielna planeta") wszyscy są ludźmi, albo w sytuacji kiedy matka z ojcem siedzą ukryci w piwnicy i nagle moja matka krzyczy "szczury!" Wszystkie te sytuacje mają zmienić metaforę, wprowadzić w nią pewien rodzaj nieokreśloności, ukazać jej absurdalność. Zawsze czułem zmieszanie, gdy jako dziecko czytałem, że Kaczor Donald pójdzie do babki w święto dziękczynienia i będzie jadł indyka!

-To jest śmieszne - ciągnął Spiegelman - wszystkie te subtelności zwykle ludziom uchodzą. Pamiętam jak byłem u ojca z pierwszą trójstronicową wersją Mausa. Jak zwykle siedziało u niego paru przyjaciół grających w karty będących tak, jak Władek ocalałymi- i pokazałem im komiks. Obejrzeli go i zaraz zaczęli sobie opowiadać "Ah tak, pamiętam to, ale ze mną było tak..."itd. Nikt z nich nie był poruszony metaforą myszy. Nawet jej nie zauważyli. Parę dni później, musiałem zrobić prezentację części mojej pracy dla jednego magazynu. Siedziałem w pokoju wydawcy razem z moimi kolegami rysownikami i pokazałem im swoją pracę. Spojrzeli i komentowali "młody jest niezłą myszą" rzekł jeden, na co inny odpowiedział "tak koty też są niezłe". Kompletnie nie obchodził ich temat Holokaustu." Zainteresowało mnie jaka była opinia ojca Spiegelmana o najnowszych wkładkach Mausa w Raw. - Nigdy ich nie zobaczył- Art odpowiedział paląc papierosa "Na początku 1981 r. on i Mala przenieśli się na Florydę i tam bardzo podupadł na zdrowiu. Miał siedemdziesiąt pięć lat i przez ostatni rok nie był w zbyt dobrym stanie. Musieliśmy go umieścić w domu starców. Zmarł w sierpniu 1982 r.

Art ciągnął po pauzie - byłęm mniej wstrząśnięty jego śmiercią niż z początku sądziłem. Może dlatego że był już starym człowiekiem, a może dlatego, że nie było już możliwości zmiany tej relacji. Poszedłem na jego pogrzeb, jak reporter zainteresowany końcem historii. Ale moje uczucia były zbyt wyciszone, aby stać się dobrą opowieścią.