podziel się
Maus jest książką, od której nie można się oderwać. Kiedy dwie myszy mówią o miłości, jesteś poruszony, kiedy cierpią - płaczesz. (...) a kiedy kończysz Mausa, jesteś nieszczęśliwy, że porzuciłeś ten magiczny świat i czekasz na następną część, dzięki której do niego powrócisz."
Umberto Eco
"Jest to książka niezwykła. Jej nowoczesność, czy raczej postnowoczesność, wyraża się w przechodzeniu od powagi do śmiechu, w przemieszaniu gatunków - nie tylko literackich, ale także tych które należą do sztuk wizualnych. Nie wiadomo jak pisać o Holocauście, ale wiadomo, że kultura masowa robi z tej niepojętej katastrofy papkę do wyciskania łez. Tymczasem Maus odwołuje się do kultury masowej, ba, sytuuje się w samym środku kultury rozrywkowej: komiksu, Myszki Miki, gwiazd typu Rudolfa Valentino. Jednocześnie jest to wielopoziomowa, wzruszająca opowieść autobiograficzna i historyczna. Spiegelman znalazł sposób na proste, pozbawione patosu, a jednocześnie dojmujące przedstawienie Holocaustu."
Irena Grudzińska-Gross
Myszy i inne zwierzętaPrzyznaję od razu: komiksów nigdy nie oglądam. Tymczasem dostawszy "Maus" do rąk, przeczytałem je natychmiast od deski do deski, co więcej, od razu miałem ochotę napisać coś o przygodzie lektury.
Jerzy Jarzębski TYGODNIK POWSZECHNY
Sztuka i życie. Rozmowa redakcyjna. Jak wyśpiewać sekcję zwłok?Autor Maus opowiada nie tylko "krwawą historię" rodziców, ale i reżyseruje własną psychodramę, która ma wyleczyć go z ran zadanych przez Władka i Anię. Komiks teatralizuje Zagładę, czyni z niej historię jakby trochę cudzą (choć własną) i pozwala przeżywać własne życie jako życie kogoś innego.
Lidia Burska, Andrzej Chłopecki, Małgorzata Dziewulska, Piotr Gruszczyński, Maria Poprzęcka i Marek Zaleski - NOWA RESPUBLICA
Zagłada, myszy, świnieKomiks "Maus. Opowieść ocalałego" Arta Spiegelmana wywołał już wiele kontrowersji. Autorowi zarzucano, że upraszcza historię i że umniejsza dramat zagłady Żydów podczas II wojny światowej. Bo czy można opisać Holokaust w komiksowych obrazkach, gdzie na dodatek zamiast ludzi pojawiają się zwierzęta? Polska edycja "Mausa" także wzbudzi dyskusje. Choćby dlatego, że Polacy zostali w komiksie sportretowani jako świnie.
Mariusz Czubaj - TYGODNIK POLITYKA
Myszy i ludzie"Maus", komiks Arta Spiegelmana o holokauście, ukazuje się w Polsce piętnaście lat po swojej amerykańskiej premierze. Poprzedziła go zła sława. Nie mogło być inaczej, zważywszy, że autor przedstawiając swoich bohaterów pod postacią zwierząt, Polaków ukazał jako świnie. Tłumaczył wprawdzie później, że świnie, generalnie, są OK, bo nie polują na myszy (Żydów), w przeciwieństwie do kotów (Niemców), wyjaśnienie to nie brzmiało jednak przekonująco, zwłaszcza że komiksu nie znaliśmy, wiadomości o nim czerpiąc z drugiej ręki, a propaganda (jeszcze PRL-owska!) utrzymywała, że książka jest antypolska.
Krzysztof Masłoń - RZECZPOSPOLITA
Z drugiej ręki. Polskie świnie.Co interesuje Masłonia? Przede wszystkim to, że Polacy zostali przedstawieni tu jako świnie. I jeszcze każdy moment, a jest ich naprawdę niewiele, w którym pojawiają się oni w opowieści. Bo co nas może w ogóle innego obchodzić, jak nie my, nasze i o nas. Swój po swoje do swego. Wije się więc Masłoń pod tą świnią i mogłoby coś z tego wyniknąć, gdyby chociaż przez chwilę zrozumiał, w czym rzecz.
Kinga Dunin - NOWA RESPUBLICA
Komiks o HolocauścieW albumie Arta Spiegelmana Żydzi są myszami, Niemcy - kotami, a Polacy - świniami. Ten chyba najbardziej kontrowersyjny komiks świata - "Maus I. Opowieść ocalałego" - ukazał się właśnie w Polsce. Spiegelman, amerykański pisarz i rysownik, urodził się w 1948 r. w Sztokholmie. Dwa lata później wraz z rodzicami - polskimi Żydami ocalałymi z Oświęcimia - przeniósł się na stałe do Nowego Jorku. Jako trzydziestokilkulatek odważył się opowiedzieć o przerażających doświadczeniach swego ojca w formie awangardowego komiksu. Nie tylko rysunkowy, popkulturowy format stanowił złamanie konwencji. Autor zastosował jeszcze jeden chwyt.
Jacek Borowski - TYGODNIK WPROST

